Siedziałam na skałach próbując zapamiętać jak najwięcej
szczegółów z tego miejsca. Słońce dopiero dochodziło do najwyższego punktu na
niebie, coraz bardziej ogrzewając powietrze. Fale jeszcze spokojnie, rozbijały
się o brzegi pozostawiając po sobie niewielkie ślady istnienia. Dwa dni tutaj minęły jak
z bicza strzelił, zatrzymując w nas wspomnienia, które zapewne do końca życia
pozostaną w naszych umysłach. Ściągnęłam z głowy okulary, nakładając je na nos. Zamknęłam oczy, odchylając głowę do tyłu aby złapać ostatnie promyki słońca.
-Melancholijny nastrój ? – głos Harrego wyrwał mnie z
rozmyślań. Odwróciłam się, opierając dłoń o ciepłą, chropowatą skałę. Loczek
stał tuż za mną uśmiechnięty, choć w tym uśmiechu można było spostrzec, że i on
nie chciałby jeszcze stąd wyjeżdżać. Miał na sobie trzy czwarte spodenki, białe
tenisówki i szarą koszulkę z małym serduszkiem po lewej stronie. Odwzajemniłam
uśmiech zachęcając, aby usiadł. Harry zszedł ostrożnie po skałach, sadowiąc się
tuż obok mnie. Jego podwinięte rękawki ukazywały solidnie wyrzeźbione ramiona.
-To był jeden z najlepszych weekendów w moim życiu-
przyznałam bawiąc się źdźbłem wypalonej trawy rosnącej pod niewielkim
drzewkiem, które nie wiem jakim cudem jeszcze wytrzymywało w takich warunkach. Czułam
jak promienie słońca powoli ogrzewają moje ciało.
-Tak, mój też- powiedział obejmując mnie ramieniem.
Przylgnęłam do jego ciała opierając głowę o tors. Pod niewielka warstwą
materiału czułam bicie jego serca. Rytmiczne i ciche. Ciepły wiatr rozwiewał
moje włosy unosząc w powietrzu zapach perfum Loczka. Uśmiechnęłam się do siebie
czując się bezpiecznie.
-Chciałabym tu kiedyś wrócić, Harry….- przyznałam cichym
głosem, jakbym bała się, że moje marzenie wywoła u niego salwy śmiechu. Harry
westchnął głęboko, mocniej przyciągając mnie do siebie.
-Nigdy nie mów nigdy.
Przygryzłam dolną wargę zastanawiając
się co przez to chce mi powiedzieć. Zaskakiwał mnie już tyle razy, przez co
nawet nie potrafiłam stwierdzić jakie myśli chodzą mu teraz po głowie.
–
Powinniśmy się powoli zbierać, niedługo przyjedzie taksówka.
Posmutniałam świadoma aż za bardzo, że ma rację. Powoli
wstałam rozprostowując się, aby przez parę sekund po raz ostatni popatrzeć na morze.
Ludzie schodzili się, zapełniając najwygodniejsze miejsca. Wiedziałam, że jeśli
jeszcze trochę tu postoję całkowicie stracę humor. Odwróciłam się i powoli,
starając nie przewrócić wyszłam na wąską drogę, a później ruszyłam ścieżką
do domku. Harry szedł za mną w milczeniu i tylko odgłos jego butów dawał znać,
że wciąż tam jest.
-O której mamy dokładnie samolot?- zapytałam spoglądając na
zegarek, który właśnie zapinałam na ręce. Harry usiadł na łóżku i z małej podręcznej
torby wyjął kopertę z biletami.
-Trzynasta pięć – odpowiedział patrząc na mnie z ukosu. Na
zegarku dochodziła jedenasta, jednak musieliśmy być na lotnisku już wcześniej.
Pokiwałam głową zapinać największą przegrodę walizki, napchaną po brzegi pamiątkami
i innymi rzeczami niekoniecznie złożonymi jak należy. Wyglądała jak wielki
nadziany pączek.
Telefon Harrego zaświergotał. Chłopak wyciągnął go i
spoglądając na ekran bezgłośnie oznajmił mi, że to Preston.
-Tak?- odebrał przeczesując palcami włosy. -Dobra, już wychodzimy- Harry rozłączył się po chwili.
Preston każe nam wyjść na zewnątrz. Taksówka będzie tu lada
chwila. Pokiwałam głową po raz ostatni rzucając szybkie spojrzenie na miejsca, w których mogły się kryć nasze niezauważone rzeczy. Paręnaście
minut później wyszliśmy.
Gdy tylko weszliśmy na pokład samolotu dostałem kolejnego
smsa od Cary. Wciąż to samo, chciała się spotkać. Czułem jak bardzo zaczyna
mnie to już denerwować. Czy ona do cholery nie rozumie z tego nic? Nie mogła by
na zawsze zostawić nas już w spokoju i zająć się własnym życiem?
Siadając na
wyznaczonym miejscu uśmiechnąłem się do Liliany, mając nadzieję, że nic nie
zauważyła.
-Moi rodzice odbiorą nas z lotniska- powiedziała
przewracając oczami. Zaśmiałem się wiedząc doskonale, że chcą po prostu upewnić
się, że Preston faktycznie tam z nami był. Liliana oparła głowę o zagłówek i
patrzyła w jakiś punkt za oknem. Podążyłem
wzrokiem w tym samym kierunku. Jakiś facet szedł przez pas gestykulując i
wskazując przewoźnikowi, w którą stronę ma jechać . Chwilę później auto
podjechało pod samolot z masą walizek.
-Denerwuje mnie to, że rodzice tak cały czas mnie
kontrolują...- powiedziała z powrotem odwracając głowę aby spojrzeć w moje oczy. Długie włosy przerzuciła na
prawdę ramię, dodając sobie tym samym uroku.
-To normalne, jesteś jedynaczką- zapewniłem kładąc swoją
dłoń na jej. Dziewczyna spojrzała na nie po czym ponownie wróciła spojrzeniem
do moich oczu.
-Wydaje mi się, że tu chodzi wciąż o to, że...-przerwała
zaciskając usta. Nie musiała kończyć, wiedziałem o co jej chodzi i że ją to
ciągle męczy. Dlaczego byłem takim kretynem? –Ale myślę, że przyzwyczają
się do tego, że z tobą jestem
bezpieczna. – uśmiechnęła się próbując odwrócić złe w dobre. Odwzajemniłem uśmiech
zaciskać swoją dłoń na jej.
-Teraz to muszą, bo nigdzie cię nie puszczę- powiedziałem
składając pocałunek na jej ustach. Lil oparła głowę o moje czoło, wzdychając.
Wiedziałem, że wciąż boi się ,że gdy wyjadę spotkam kogoś innego, lepszego
od niej i całkowicie o niej zapomnę. Nie
miałem pojęcia jak powinienem udowodnić, że tak nigdy się nie stanie. To był
tylko pocałunek.
-Mam nadzieję - odparła.
Gdy tylko wyszliśmy z bagażami do głównej hali na lotnisku w
Londynie uderzyło nas światło niezliczonej liczby aparatów. Zakryłam wolną
dłonią oczy próbując osłonić się od niechcianych zdjęć. Harry zacisnął mocniej
uścisk na mojej dłoni, szepcząc, że za chwilę wszystko się uspokoi. Od fleszy
bolały mnie oczy, a w uszach czułam nieprzyjemny ból wywołany piskiem fanów,
wołających imię Harrego. Patrzyłam w podłogę ufając, że chłopak wyprowadzi mnie
z tego bałaganu. Niektóre dziewczyny wołały i moje imię oczerniając mnie
obraźliwymi komentarzami. Im dłużej jestem z Harrym tym lepiej radziłam sobie z
takimi docinkami. Nauczyłam się, że to wszystko nie powinno wpływać na moje
życie. One mnie nie znały, nie mogą wyciągać prawdziwych wniosków. Preston
wreszcie pojawił się obok nas osłaniając nas przed kolejnymi blaskami fleszy. Ostrożnie
podniosłam głowę rozglądając się za rodzicami. Na początku ich nie widziałam,
bo wciąż miałam mroczki przed oczami.
-Wszystko okej? – Harry położył dłonie na moich ramionach.
Staliśmy paręnaście metrów od źródła całego zgiełku i choć przez chwilę
poczuliśmy się wolni. Podniosłam głowę widząc w jego oczach troskę i
zdenerwowanie. Potrząsnęłam głową powoli dochodząc do siebie.
-Zbierajcie się do domu- Preston stał metr od nas wciąż
rozglądając się za niepożądanymi fotografami. Zaczerwieniona twarz wskazywała,
że i on jest tym wszystkim zażenowany. Dopiero teraz zauważyłam rodziców
idących wolnym tempem w naszą stronę. Po ich minach wnioskowałam, że nie
widzieli całego zamieszania. Mama uśmiechała się ciepło, trzymając jedną ręką
czerwoną torebkę.
-Witajcie w domu!- zaświergotała przytulając mnie mocno, po
czym objęła Harrego. Tata również przytulił mnie do siebie, a Loczkowi z
dystansem podał rękę. Przez moment staliśmy w ciszy.
-Preston możesz już wracać. Poradzimy sobie- Harry z poważną
jak na niego miną przekazał ochroniarzowi tą informację.
-Odprowadzę państwa do samochodu. Tak dla
bezpieczeństwa.-zachichotałam nie mogąc wytrzymać. Kto by pomyślał, że jeszcze
kilka godzin temu Preston smażył się w słońcu we własnym domku w Chorwacji,
pozwalając nam robić co chcemy.
Kiedy dotarliśmy do samochodu mężczyzna wrócić
na lotnisko po swój samochód, a my wgramoliliśmy się do auta mojego ojca.
-Bardzo miły ten ochroniarz, Harry. Ufam, że wszystko było
dobrze- mama odwróciła się do nas z przedniego siedzenia mierząc to mnie to
Harrego wzrokiem. Pokiwałam jej szybko głową próbując zachować powagę. Styles
nachylił głowę chowając uśmiech. Paręnaście minut później powoli zaczynałam
kojarzyć okolicę. Harry splótł swoją ciepłą dłoń z moją, teraz zmarzniętą przez
różnicę temperatur pomiędzy Anglią a Chorwacją. Nie chciałam go wypuszczać,
chciałam być z nim przez kolejną dobę
-To ten dom, prawda? - tata gestem głowy wskazał budynek, w
którym mieszkał Harry.
-Zgadza się
Samochód się zatrzymał. Przyciągnęłam Loczka do siebie
całując w usta. Miałam w nosie czy widzą to moi rodzice czy nie.
-Kocham Cię- wyszeptał do ucha.
Oderwaliśmy się od siebie. Harry otworzył drzwi wpuszczając
chłodne powietrze. Ostatni raz obdarzył mnie uśmiechem. Przebywanie z nim przed
dłuższy czas, a następnie rozłąka i powrót do normalności nigdy nie przyniósł
mi dobrego humoru. Kiedy odjeżdżaliśmy zdążyłam jeszcze zobaczyć jak szuka
czegoś po kieszeniach. Odruchowo dotknęłam miejsca gdzie trzymałam swoją
komórkę. Może chciała zadzwonić lub coś napisać. Kto wie.
Stałem przed domem przez moment obserwując jak jej samochód
znika za horyzontem.
-Czas wrócić do rzeczywistości- powiedziałem do siebie
cicho, kopiąc kamyk. Chwyciłem rączkę walizki i zacząłem ciągnąc po chodniku. Drzwi do
domu nie były zamknięte.
-Louis wróciłem- krzyknąłem. Odstawiłem walizkę na bok po
czym ściągnąłem buty. W domu panowała cisza. Przez moment przestraszyłem się, że
może coś się stało. Z coraz szybciej bijącym sercem ruszyłem w stronę salonu.
Nikogo jednak tam nie zastałem. Sprawdziłem kuchnię odnosząc podobny skutek co
wcześniej. Ruszyłem w stronę sypialni. Z zamachem otworzyłem drzwi jego pokoju.
Drzwi huknęły o ścianę, a powiew powietrza rozrzucił leżące obok na komodzie
papiery. Ulżyło mi widząc Louisa siedzącego na fotelu w drugim końcu pokoju.
-Louis?- zapytałem. Chłopak nic nie odpowiedział. Przełknąłem
ślinę i ruszyłem w jego stronę. Dopiero gdy dotknąłem jego ramienia, chłopak się
odwrócił.
-Jezu Harry!!- wystraszyłeś mnie!!- Lou wypuścił z płuc
powietrze. Z jednego ucha dyndała słuchawka. Jego niebieskie oczy krążyły po
mojej twarzy.
-Mogliby cię okraść, a ty dalej nic być nie wiedział-
rzuciłem z sarkazmem próbując uspokoić oddech. Louis wystawił do mnie swój język.
-Hej, wyluzuj. Co taki spięty jesteś? Dopiero wróciłeś z romantycznego weekendu- chłopak przekomarzał się ze mną. Widząc leżące na łóżku
poduszki, chwyciłem jedną po czym wymierzyłem nią w Louisa. Chłopak natychmiast
ją złapał i położył na swoich kolanach.
-Co jest?- zapytał ze zdziwieniem w oczach.
Usiadłem na
łóżku po chwili się na nim kładąc.
-Cara znów zaczyna- wyrzuciłem z siebie, udając, że jego
sufit jest bardzo interesujący. W najgorszym wypadku Lou oleje to, winiąc mnie,
że sam sobie na to założyłem.
Nie, on tego nie zrobi. Nie mój Lou.
Słyszałem
jak chłopak wzdycha kręcąc się na fotelu.
-Była tu- odpowiedział krótko ściszając głos.
Natychmiast podniosłem się na przedramionach z przerażeniem
patrząc w oczy przyjaciela
-Jak to?!?!?
Louis zmierzwił włosy zastanawiając się co powiedzieć.
-Wczoraj koło południa. Przyszła, ale Eleanor była u mnie...
-Wpuściliście ją?- zapytałem przerywając chłopakowi. Coraz
bardziej się denerwowałem.
-Daj mi dokończyć. Nie wpuściliśmy jej. Powiedzieliśmy, że
już tu nie mieszkasz- Louis podniósł
lekko głowę dając znak, że jest z tego pomysłu zadowolony. Zacisnąłem mocno
usta próbując poskładać myśli. Dlatego pisała, pomyślałem. Jest w Londynie. To
nic dobrego nie mogło wróżyć.
-Mówiła co chciała?- Louis usiadł po turecku rzucając
poduszkę z powrotem na łóżko.
-Mówiła, że chce z tobą pogadać. – szatyn wzruszył ramionami.
–Wciąż nie chce się od ciebie odwalić?
-Dokładnie…
-Co zamierzasz zrobić?
Przygryzłem dolną wargę opadając na miękki materac. Coś co znajdowało się pod kołdrą sprawiało, że bolały mnie plecy. Przez chwilkę
zastanawiałem się co faktycznie powinienem zrobić. Nie miałem zamiaru się z nią
widzieć. Na pewno nie w publicznym miejscu, ani tutaj.
-Zostawić to jak jest….Może zapomni, da mi wreszcie spokój….- odpowiedziałem żałośnie.
Ani Louis ani ja w to nie wierzyliśmy.
-Dobra, rób jak chcesz- Tommo uniósł ręce do góry w geście
kapitulacji.
Podniosłem się powoli z łóżka, łapiąc równowagę. Ostatni raz
spojrzałem na przyjaciela po czym wyszedłem z pokoju pozostawiając go samego.
Poszedłem po walizkę, ciągnąc ją do własnej sypialni. Odstawiłem ją w kąt pokoju nawet jej nie otwierając.
Komórką za wibrowała oznajmiając, że dostałem smsa.
„Już się stęskniłam :( ”
Uśmiechnąłem się do telefonu. Trzy proste słowa poprawiły mi
trochę humor, pozwalając zapomnieć przez chwile o problemach. Wstukałem
odpowiedź.
„Ja za tobą też. Kocham Cię”
Odłożyłem urządzenie opierając dłonie o czoło. Wszystko
byłoby dobrze gdyby nie ta jedna głupia sytuacja, a najgorszy był fakt, że
niedługo jadę do Australii.
Na początku chciałabym podziękować osobą, które składały mi życzenia z okazji świąt. To było naprawdę miłe :). Następnie życzyć Wam na nowy 2013 rok samych sukcesów, miłości, prawdziwej przyjaźni, uśmiechu na twarzy przez 365 dni, tego wyczekanego koncertu 1D i innych waszych idoli i ogólnie wszystkiego czego sobie zażyczycie!
UWAGA ! Teraz kwestia opowiadania; od dwóch rozdziałów wstecz mam wrażenie, że mało osób czyta wciąż tego bloga.... Połowa osób, które jeszcze niedawno komentowały już tego nie robi. Czy napisałam coś co was zawiodło? Smutno mi było widząc, że mało jest komentarzy pod ostatnim rozdziałem ( a jestem z niego zadowolona bo jest najdłuższy i myślałam, że i Was to ucieszy). Dlatego, teraz kolejny rozdział pojawi się dopiero gdy pod tym będzie minimum 14. O ile będzie! :P
I na koniec ostatnie pytanie; czy któraś z Was była na zlocie w Warszawie 17 marca lub 13 maja? Pytam z ciekawości czy może z którąś z Was już się przez przypadek może spotkałam :)
Jak zwykle megaaa! Kocham Twoje opowiadanie i nie kończ! :D
OdpowiedzUsuńJa komentuje, zawsze i wszędzie, bo doceniam twoją zajebiście wykonaną pracę ;) Nie wiem co mam napisać. Wszystkie pochwały, które widnieją w moim słowniku wykorzystałam ;/
OdpowiedzUsuńWiesz, że dzisiaj o tobie myślałam. Zastanawiałam się, kiedy dodasz nowy rozdział, bo nie mogłam się doczekać. A tu proszę, najlepszy prezent na urodziny ;)
Do jasnej cholery dlaczego ta cała Cara nie może się odczepić od Harrego. Normalnie bym jej oczy wydrapała... przepraszam wczułam się ;) Czasami jak to czytam to zapominam, że to tylko opowiadanie ... dziękuję ci za to <33 Czekam na nexta ;)
Na moim blogu pojawił się nowy rozdział, informuje tak przy okazji ;)
http://pain-and-love-1d.blogspot.com/
Jak zawsze jest cudownie, z rozdziału na rozdział wciągam się coraz bardziej w to opowiadanie :*. Czekam na kolejny rozdział i życzę Szczęśliwego Nowego Roku, aby Twoje najskrytsze marzenia się spełniły :*
OdpowiedzUsuńJuż nie mogę się doczekać następnego! Kolejny super rozdział! Jestem pod wrażeniem tego jak piszesz. Masz ogromny talent!
OdpowiedzUsuńJeżeli mogłabym coś zasugerować, to zmiana koloru tła (zdjęcia)to taka pierdułka, może inni nie zwrócili na to uwagi, ale troszkę trudno się czyta ;D. Ale poza tym jest SUPER! GRATULUJĘ :)))
i zapraszam http://mybiglondondream.blogspot.com/
1. DODAJESZ ROZDZIAŁ OD RAZU JAK NAPISZESZ, OK?! JAK NIE, TO BĘDĘ TWOIM GOŚCIEM I DODAM ZA CIEBIE.
OdpowiedzUsuń2. omfg. mówiłam już to 1354354548 razy, i powtórzę jeszcze jeden. KOCHAM CIĘ, UWIELBIAM, WIELBIĘ, JESTEŚ MOIM OSOBISTYM BÓSTWEM I W OGÓLE, KFJBVDBSIFBJBSDJZBJF *______________* DLACZEGO TY JESTEŚ TAKA ZAJEBISTA?!
3. rozdział jak zwykle cudny. szkoda tylko, że Lil i Harry już wyjechali z... Chorwacji, tak? :D
4. nie wiem, co chcesz zrobić z tą Carą. mam nadzieję, że nie rozwali znowu związku Lil i Hazzy ._.
5. JESZCZE RAZ DZIĘKUJĘ ZA KARTKĘ, JEST ŚLICZNA ♥
6. czekam na następny *-*
to opowiadanie jest meega !! codziennie czekam na nowy rozdział, pisz i nie przestawaj bo to co robisz to wieeelki dar i talent :D czekam na next <3
OdpowiedzUsuńŚwietny!<3 Czekam na nexta!
OdpowiedzUsuńŚwietne :) .
OdpowiedzUsuńpisz, znasz bardzo db moje zdanie, a jak nie kojarzysz, to Alicja jestem :D teraz stukam z 2 majla :3 kocham twojego bloga i dodawaj jak najszybciej :*
OdpowiedzUsuńRety! Zajebisty ; ) Czytam, czytam i się jaram. Zazdroszczę talentu ; ) Z niecierpliwością czekam na NEXT rozdział ; *
OdpowiedzUsuńPs. Dzięki twojemu opowiadaniu postanowiłam napisać swoje ; ) Więc zapraszam do czytania. Z Hazzą w roli głównej ; ) http://littlethindsxoxo1d.blogspot.com/
Pozdrawiam ; *
Czytałam jak dotąd wszystkie twoje rozdziały i są one wspaniałe, jednak ja nie zbyt często komentuję blogi, ale gdy zobaczyłam, że musi być min. 14 komentarzy to od razu zabrałam się za napisanie go :D Szkoda, że już niedługo kończysz to opowiadanie :c Strasznie się do niego przywiązałam :( Mam również pytanie : Czy gdy zakończysz to opowiadanie to powstanie nowy blog? :)
OdpowiedzUsuńJa nie komentowałam, bo nie mogłam skomentować :(
OdpowiedzUsuńAle już to odrabiam :D
Rozdział jest jak zawsze cudny *___________*
Świetnie! :) nie będę się rozpisywała, dlatego tylko powie: masz talent dziewczyno! Piszesz naprawdę bardzo ładnie, podoba mi się :) czekam na next. Xx
OdpowiedzUsuńŚwietne:D
OdpowiedzUsuńUhh...ta Cara, niech tylko przez nią sie znowu coś nie zjebie;//
czekam na kolejny i myślę że będzie już niedługo :)xx
Super! Kocham twojego bloga! Nie kończ, NEVER ! Jestem ciekawa co będzie z Carą, ale mam nadzieję, że zostawi ich w spokoju.. Wesołego 2013 roku, nowych pomysłów na prowadzenie bloga, szczerej przyjaźni do końca życia, miłości, powodzenia w szkole i aby spełniły się twoje WSZYSTKIE marzenia. Pozdrawiam :)) xx
OdpowiedzUsuńŚwietny <3
OdpowiedzUsuńJezu ! Kochana masz świetną wyobraźnie ! <3 <3 Kocham twojego bloga . Czekam na dalsze rozdziały <3 ; **
OdpowiedzUsuńjeeeeju *,* kocham Twoje opowiadanie! jak zawsze czekam na następny. Pozdrawiam. xx
OdpowiedzUsuńzapraszam wszystkich bardzo serdecznie do czytania mojego bloga, to mój pierwszy i jakoś nie mogę się wybić, nie wiem, czy pisać dalej, więc każdy komentarz wiele dla mnie znaczy. -> http://allilove10.blogspot.com/
omciuomciu kocham tego bloga i pisz dalej bo jest świetny pozdrawiam :**
OdpowiedzUsuńJEJUUU, JESTEŚ ZAJEKURWABISTA < 33 XD
OdpowiedzUsuńZAKOCHAŁAM SIĘ W TWOIM BLOGU A JAK WIDZĘ,ŻE JEST NOWY ROZDZIAŁ TO KURWA JAKDZIECKO MASZ ZACIESZA :D
MAM NADZIEJĘ ,ŻE CARA NIE ODCZEPI SIĘ OD HARREGO... TAK WIEM JEST DZIWNA XD
KOCHAM CIĘ : )
Nominowałam Cię do Liebster Award, więcej na moim blogu http://too-much-love-will-kill-you.blogspot.com/ :)
OdpowiedzUsuńWitam
OdpowiedzUsuńjestem tu ze tak napisze nowa, ale siedzialam okrągłe 2 dni i 2 noce i doczytałam sie do konca czekam niecierpliwie na kolejny rodział, z nadzieja ze berdzie równie dłuuuuugaśny <33
chciała bym cie poprosic abys coś dla mnie zrobił bo inaczej ja to zrobie!!!
poprosze cie zebys wzieła wygrukowała wszystkie swoje rozdziały, tak wiem bedzie tego od groma ale zrób to. Zamies to do jakiejs gzaety lub wydawnictwa i daj im do przeczytania. CZEKAM NA TWOJĄ KSIAŻKE!!! masz to rzobic, gwarantuje c ze ze względu na długość rozdziałów jakie piszesz i ilosc która już powstała, jestes bardzo [poważnie klasyfikowana do zakfalifikowania na wydanie książki autorskiej. jesli to zrobisz i ci sie uda w co nie wątpie, to wiedz ze bede pierwsza oaoba która kupi tą skiążke i bedzie stała w koleje po autograf
serdecznie pozdrawiam i czekam na cią daleszy
Klaudia
ps
wydaje i sie ze wszystkie fanki 1D z checią by przeczytały twoją książke, w recz zuciły by sie na nią, a ja sama już udostępniłam Twojego blooga na kilku swoich stronkach :D
jeszcze raz serdecznie pozdrwaiwm :DDDDD xxx
Klaudia, to co napisałaś jest piękne! Popłakałam się jak doczytałam do końca! Och nawet nie wiesz jakbym chciała, żeby to opowiadanie stało się bardziej popularne. :)
Usuń